Franciszek Bieliński junior
W 15 roku pałac otwocki, wraz z przyległościami, drogą donacji, przeszedł na niepełnoletniego jeszcze, lecz usamodzielnionego specjalnym aktem wydanym przez Augusta III, bratanka bezdzietnego Franciszka — także Franciszka Bielińskiego, syna Michała wojewody chełmińskiego i jego drugiej żony Tekli z Pepłowskich. Franciszek Bieliński junior otrzymał staranne wykształcenie, a później też kilka „rodzinnych" starostw: garwolińskie, osieckie, czerskie. Żyjący w zaciszu domowym, w otwockim pałacu, wśród rozlicznych interesów majątkowych, jako człowiek oświecenia, znajdował jednak czas, by zabierać głos w aktualnej wówczas sprawie reformy wychowawczej. Listy Bielińskiego, zebrane razem, ukazały się drukiem w 15 roku, w broszurze zatytułowanej, jak to wówczas bywało, nieco przydługo: Sposób edukacji w XV listach opisany, które do Komisji Edukacji Narodowej od bezimiennego autora byty przesyłane (publikowane wcześniej w 13 r. na łamach „Wiadomości Warszawskich" oraz „Monitora"). W listach tych rozwijał swe poglądy pedagogiczne, postulując między innymi, po raz pierwszy w Polsce, zasadę powszechnego nauczania, oczywiście z różnymi typami szkół dla różnych stanów. Zabierał także głos w sprawie starannego wychowania i wykształcenia kobiet, które to przecież „panują nad obyczajami narodu". W swych listach pisanych „z rozumem do serca" apelował także: „niech ustanie wzgarda szlachty względem mieszczan, niech ustanie owo uciążliwe jarzmo niewoli, które na barki naszych poddanych wtłaczamy. Wszak to są ludzie, jako i my, a co więcej, tejże Ojczyzny synowie. Wskrzeszajmy w naszej młodzieży- przymioty właściwe Polakom, owo dziadów i naddziadów naszych gorliwe do Ojczyzny przywiązanie, owe męstwa prawdziwego zadatki, owe przeciw nieprzyjaciołom odważne dzieła".
Uwagi Bielińskiego znajdowały żywy oddźwięk w pracach Komisji Edukacji Narodowej.
W czasie insurekcji kościuszkowskiej 194 roku Franciszek Bieliński junior dał przykład patriotyzmu, ofiarowując na potrzeby publiczne plony ze swych dóbr otwockich, gdy oblężonej przez pruskie wojska stolicy groził głód.
Przeciwieństwem Franciszka był jego młodszy brat Stanisław Kostka, następny właściciel dóbr otwockich. Po stryju wziął starostwo garwolińskie, w 161 roku został podkomorzym nadwornym, a w roku 165 — szambelanem Stanisława Augusta. Szybko roztrwonił majątek w podróżach zagranicznych, a także przez hulanki i namiętność do gry w karty. Stąd wiecznie znajdował się w kłopotach materialnych i wykorzystywał każdą sposobność do zdobycia brakujących mu ciągle pieniędzy, nawet „judaszowych". Współcześni nie mieli złudzeń co do jego wartości moralnej. Jędrzej Kitowicz, z właściwą sobie dosadnością, widział w nim moskiewskie narzędzie, by „składnie i rozumnie zarzynać na śmierć Ojczyznę". Taka bowiem była niechlubna rola marszałka ostatniego sejmu grodzieńskiego, za którą otrzymał od Moskwy sto tysięcy złotych i sygnet z brylantami. Z Rosją związał się nadto przez własne małżeństwo z księżniczką Golicynówną.