Wystrojowi wnętrz pierwszego piętra godzi się poświęcić nieco więcej miejsca, gdyż pochodzi ono jeszcze (uratowane i zabezpieczone) z czasów budowy pałacu, a więc — przypomnijmy — z końca XVII stulecia.
Autentyczna i nader oryginalna dekoracja, pamiętająca czasy Biekńskich, zachowała się zatem w westybulu, którego ściany wyłożone są trokiem mieszanym z tłuczonym, zielonkawym szkłem, co daje wyjątkową fakturę i koloryt. Dekorację wnętrza stanowią ponadto nisze, stiukowe konsole i ramy. W niszach stały niegdyś posągi, a obramienia supraport wypełniać musiały malowidła. Obecnie w niszach postawiono zupełnie nowe rzeźby nie będące kopiami swych pierwowzorów, ponieważ wyglądu tych pierwszych nie znamy. Pragnąc jednak nawiązać do charakteru barokowej dekoracji, rzeźby te przedstawiają mitologiczne bóstwa, mające swe odpowiedniki w układzie planetarnym. Autorami ich są współcześni artyści.
Autentyczną natomiast, siedemnastowieczną dekoracją jest bogata stiukowa oprawa wielkiej arkady prowadzącej do Sak Balowej. Imituje ona mięsistą draperię, rozchylaną przez putta oraz podtrzymywaną po bokach przez dwie kobiece hermy.
Sala Balowa z lożą dla orkiestry nie zachowała, niestety, swego pierwotnego autentycznego wystroju. Rozetę na plafonie oraz dekorację fasety odtworzono jeszcze w 1961 roku, nawiązując do wzorów barokowych i klasycystycznych. Toteż nie zatrzymując się to dłużej przechodzimy do Sali Marynistycznej. Nazwa tej sali pochodzi od tematyki malowideł pokrywających całkowicie jej ściany, a przedstawiających widoki brzegów morskich, portów z okrętami, marynarzy.
Malowidła te, częściowo zrekonstruowane, pochodzą zapewne z połowy XVIII wieku. Warto jeszcze zwrócić uwagę na znajdujący się w rogu sali kominek, ozdobiony stiukową dekoracją w formie kosza wypełnionego rybami, który ujmują dwa delfiny.
Malowidła sali następnej, zwanej Krajobrazową, przedstawiające widoki z motywami antycznych ruin, zostały wykonane również w połowie XVIII wieku. Elementem wcześniejszego wystroju sali jest natomiast, pochodzący z czasów fundatora pałacu Kazimierza Bielińskiego, dość pokaźnych rozmiarów kamienny kominek ozdobiony stiukową dekoracją w postaci sfinksów, będących symbolem mądrości i rozkoszy cielesnych, oraz puttów. W owalnej ramie nad kominkiem widoczne są zaledwie ślady pierwotnego, bliżej nieokreślonego malowidła, którego, niestety, nie udało się odtworzyć. W sali tej ustawiono oryginalny rokokowy komplet mebli, wykonanych w Polsce w połowie XVIII stulecia.
Wspaniale prezentują się odnowione malowidła Sali Horacego, pochodzące z pierwotnego, czyli z końca XVII wieku, wystroju dekoracyjnego pałacu. Swą tematyką nawiązują do wersetów wziętych z dzieł głośnego poety starożytności. Tych dziesięć malowideł w pałacu otwockim zostało wykonanych na podstawie popularnych w tym czasie sztychów Ottona van Veena, a wyjaśnienie ich treści zawdzięczamy wybitnemu badaczowi sztuki baroku Mariuszowi Karpowiczowi. Przyjrzyjmy się więc im nieco bliżej.
Malowidło na ścianie wschodniej przedstawia, z jednej strony, zabawę i uciechy, a z drugiej zaś chorego na łożu. Ma ono zatem wyrażać przestrogę przed nadużywaniem w życiu przyjemności i uciech, za które to z reguły płacić trzeba chorobą i cierpieniem. Kolejne, większe malowidło, umieszczone na ścianie północnej, przedstawia wizytę Jowisza i Merkurego u Filemona i Baucis. Oto ci ostatni, co byk zadowoleni ze swego losu — dostąpili zaszczytu goszczenia samych bogów.
Pozostałe malowidła odpowiadają sobie parami. Na ścianie południowej mamy, wyrażoną w sposób alegoryczny, nieuchronność kary za zbrodnię — beznoga kara biczuje mordercę. Odpowiednik tego malowidła odnajdziemy na ścianie północnej. Imperatora rzymskiego (a może króla trackiego Fineusa, który niesłusznie kazał oślepić swych synów) atakują krwiożercze harpie. Owe harpie — to wyrzuty sumienia burzące spokój umysłu i ducha.
Następna para malowideł to: jedno przedstawiające Chronosa z kosą w ręku, depczącego siłę uosobioną przez Herkulesa oraz wymowę, spryt — przez Merkurego.