Władysław Jezierski
Dobra otwockie odziedziczył po nim siostrzeniec — Władysław Jezierski, syn Seweryna i Zofii Kurtzów, w prostej linii praprawnuk znanego nam już kasztelana łukowskiego Jacka, który swego czasu gospodarzył przecież w Otwocku. Jak to historia lubi czasami takie powroty. Ale to, co odziedziczył Władysław, było już tylko wspomnieniem dawnego świetnego pałacu Bielińskich. W czasie pierwszej wojny światowej zdarto z budynku blaszane pokrycie dachowe, a wnętrza splądrowano i zdewastowano. Wyremontowanie pałacu nie leżało już w możliwościach Władysława, który zapewne próbował go choć prowizorycznie zabezpieczać, gdyż mieszkał w Otwocku Wielkim do swej śmierci w 193 roku.
Po jego śmierci niszczejącym coraz bardziej budynkiem pałacu zainteresował się Związek Propagandy Turystycznej m. st. Warszaw}', który podjął kroki zmierzające do ratowania zabytku, ale wybuch drugiej wojny nie tylko zaprzepaścił tę szansę, lecz dokończył dzieła zniszczenia. Nie reperowane dachy rozpadały się, ściany przeżerała wilgoć, rozkradziono, przeważnie na opał, niszczejącą stolarkę okienną i drzwiową.
I tak opuszczona, niszczejąca ruina dotrwała do roku 1945, kiedy to została przejęta na własność państwa. W dwa lata później przystąpiono do prac remontowo-konserwatorskich, którymi kierował architekt Jan Koszyc-Witkiewicz. Poprzedziła je inwentaryzacja zabytku i badania, podczas których odsłonięto fundamenty, ustalając ich rzut oraz układ wnętrz. Prace konserwatorskie, choć wcześnie podjęte, prowadzono w tempie wyjątkowo ślamazarnym, a w końcu je przerwano. Pałac, zabezpieczony jedynie prowizorycznie (z nowymi stropami żelbetonowymi i nowym pokryciem dachowym), został przekazany na zakład poprawczy dla dziewcząt, co nie mogło dodatnio wpłynąć na stan zachowania budowli, a w szczególności jej wnętrz, na ścianach których co bardziej „uzdolnione plastycznie" wychowanki dawały wyraz swym poglądom w postaci napisów i rysunków.
I gdyby ten stan trwał do dziś, najprawdopodobniej nie mielibyśmy już o czym pisać. Na szczęście decyzją ówczesnego premiera PRL, Piotra Jaroszewicza, z listopada 195 roku, pałac przeznaczono na potrzeby reprezentacyjne rządu polskiego. Po przeniesieniu zakładu wychowawczego, przystąpiono niezwłocznie do koniecznej już gruntownej renowacji budowli, przywracając i rekonstruując zarówno wystrój jej elewacji, jak i dekoracje wnętrz. Tym razem tempo robót było o wiele żywsze. Prace pod kierunkiem Wiktora Zina wykonał zespół fachowców z Pracowni Konserwacji Zabytków. Pałac przystosowano do pełnienia państwowych funkcji reprezentacyjnych dla gości zagranicznych. W korpusie głównym na parterze i piętrze pomieszczono sale recepcyjne. Na pierwszym piętrze usytuowano również apartament głównego gościa. Na drugim urządzono pokoje gościnne i wypoczynkowe. Część hotelową umieszczono w odbudowanych oficynach bocznych.
Przywrócenie historycznego charakteru architektury pałacu i zrekonstruowanie w dużej mierze zabytkowego wystroju jego wnętrz zobowiązywały do odpowiedniego ich wyposażenia w dzieła sztuki zdobniczej. Wiele mebli, obrazów i rzeźb kupowano w antykwariatach, niektóre przedmioty były specjalnie zamawiane u współczesnych artystów, a niektóre dzieła sztuki wypożyczono z magazynów Muzeum Narodowego.
Tak odrestaurowany i urządzony pałac otwocki przez kilka lat służył zatem spotkaniom na najwyższym szczeblu: gościł odwiedzających Polskę dyplomatów, tam odbywały się rządowe rauty i przyjęcia.