Tymczasem przypomnijmy kilka wydarzeń historycznych, których świadkiem był pałac w Otwocku Wielkim. Fundator pałacu, Kazimierz Bieliński, należał do zwolenników króla Augusta II, zwłaszcza od 102 roku, kiedy to właśnie z rąk tego monarchy zaczął otrzymywać wysokie stanowiska państwowe, najpierw marszałkostwo nadworne, a potem wielkie koronne. Król Sas bywał u marszałka w Otwocku Wielkim. Wiadomo z dokumentów i przekazów, że marszałek z wielką pompą przyjmował monarchę właśnie w 102 roku. W rok później, w czasie wojny północnej, August II przybył do pałacu otwockiego wraz z posłami carskim, angielskim i holenderskim, mającymi pośredniczyć w rokowaniach pokojowych. To właśnie tu daremnie oczekiwał na rezultat poselstwa wyprawionego do zwycięskiego wówczas króla szwedzkiego Karola XII, dla zawarcia układu. Również tutaj w 105 roku August II miał się spotkać ze swym sojusznikiem i poplecznikiem, dzięki któremu utrzymywał się na tronie polskim, Piotrem Wielkim. W czasie tego spotkania wysunięto haniebny pomysł rozbioru Rzeczypospolitej. Warto dodać, że takie pomysły August II wysuwał i wcześniej, i później, łudząc się, że ich realizacja pomoże mu w osiągnięciu ambitnych celów dynastycznych i absolutystycznych. Takie spotkania lepiej było odbywać w zaciszu i nie afiszować się nimi publicznie. Ale poza tymi politycznymi wizytami August Mocny mógł bywać tu prywatnie. Córka Kazimierza Bielińskiego — Marianna, wydana za mąż za Bogusława Ernesta Denhoffa, podkomorzego litewskiego (z którym niebawem wzięła rozwód), była bowiem w swym czasie głośną faworytą znanego ze swej romansowej natury Augusta II. Ta wiejska siedziba pozwalała na mniej ceremonialny sposób zachowania; czas spędzano tu na zabawach, biesiadach i polowaniach.
Stosunki z dworem saskim zacieśniły się jeszcze bardziej, gdy żoną młodszego syna Kazimierza — Michała Bielińskiego, została Aurora hrabianka Rutowska, naturalna córka Augusta Mocnego. Dzięki tym wszystkim związkom Kazimierz, jak i jego synowie mieli zapewnione kariery polityczne, intratne stanowiska i znaczne pieniądze.
Po śmierci Kazimierza w 113 roku, pałac stał się własnością jego syna Franciszka Bielińskiego. Dzięki buskim stosunkom z dworem Sasów od wczesnej młodości spadały na Franciszka dowody łaski monarszej. W 113 roku otrzymał po zmarłym ojcu starostwa czerskie i garwolińskie, w tymże samym roku król mianował go cześnikiem koronnym, a w rok później — podskarbim ziem pruskich ze starostwem brodnickim. W roku 132 otrzymał upragnioną laskę marszałka nadwornego, a w dziesięć lat później wielkiego koronnego.